Parafia Świętego Wacława, Korkowa 27, tel. (22) 812 63 05

Szanowni Państwo!

Nie ma większego zmartwienia dla rodziców niż choroba dziecka. Prawdopodobnie każdy z nas tego doświadczył w swoim życiu. My rodzice Piotrusia żyjemy z tym już cztery i pół roku. Nie ma dnia żebyśmy nie myśleli co dalej będzie z naszym dzieckiem, a szczególnie kiedy już będzie duży na tyle, że nie będziemy mogli go udźwignąć.

Po długim okresie zalewania się łzami rozpaczy, niemocy, beznadziei i buntu „dlaczego my”, zrozumieliśmy, że nasze dziecko nigdy nie będzie sławnym sportowcem, muzykiem, lekarzem, prawnikiem. A jednak w dalszym ciągu oczekujemy na cud. I już nie rzeczy wielkich.
Prosimy Boga o jeden samodzielny krok, jedno słowo czy jedną zwykłą umiejętność.

Nasz Piotruś nie siedzi, nie chodzi, nie mówi, ale rozumie i każdego dnia poprzez jego piękny uśmiech wiemy, że istnieje niebo. A każdy Jego  uśmiech to jak promienie słońca, które na nas spływają. Nauczył nas miłości bezwarunkowej. Przez całe nasze życie nigdy nie myśleliśmy, że tak można kogoś kochać, że tyle w sobie mamy cierpliwości i łagodności. Przy całym bagażu cierpienia i trudności wniósł On do naszego życia ogromną ilość szczęścia, miłości i pobudził serca wielu ludzi do zrobienia czegoś dobrego.

Z poważaniem Rodzice Piotrusia

Wystarczy zwykły przelew na konto:

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa

- nr konta  15 1060 0076 0000 3310 0018 2615

- tytuł przelewu:  19901 SKUS PIOTR darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Szczegóły na stronie internetowej www.dzieciom.pl/19901

Dane kontaktowe: Skusiki(at)gmail.pl

Dane potrzebne do przekazania 1% podatku na moją rzecz

KRS: 0000037904

Cel szczegółowy 1%: 19901 SKUS PIOTR

Szanowni Darczyńcy, prosimy o zaznaczenie w zeznaniu podatkowym pozycji „Wyrażam zgodę”.

Nie umiem jeszcze mówić, ale pięknie się uśmiecham. I ten właśnie uśmiech jest dla Was.

Wasz Pysio.

Urodziłem się w ósmym miesiącu ciąży, 16 maja 2012 r. Mam cztery i pół roku, ale jeszcze nie siedzę, nie trzymam nawet samodzielnie głowy.
W wyniku ciężkiego zakażenia bakteryjnego, z powikłaniami związanymi z posocznicą, mam porażenie mózgowe czterokończynowe, obustronny niedosłuch zmysłowo-nerwowy głębokiego stopnia i krótkowzroczność.
Trzy lata temu lekarze wszczepili mi implant ślimakowy. I chociaż nie mówię to intensywnie uczę się słyszeć.

Można powiedzieć, że jestem szczęściarzem. Udało mi się wygrać bitwę o życie, a teraz walczę o zdrowie. Najgorsze były pierwsze tygodnie po narodzinach, ale teraz też czeka mnie olbrzymie wyzwanie.
Lekarz mówią o porażeniu mózgowym znacznego stopnia. Czeka więc mnie bardzo długa i kosztowna rehabilitacja. Tylko dzięki niej będę miał szansę mówić, patrzeć i widzieć, słuchać i słyszeć, ruszać rączkami i wiedzieć, że to moje rączki, ruszać nóżkami i wiedzieć, że to robię.

© 2008-2015 Parafia świętego Wacława  *  design & integration Maciej Banasiuk  *  powered by TYPO3